niedziela, 31 sierpnia 2014

Ciąża nr 1 vs Ciąża nr 2

Niby stan taki sam- rośnie w brzuchu dziecko.
Objawy jednak zupełnie odmienne. 

Ciąża pierwsza:
Dowiedziałam się o niej w lutym, była to końcówka 11 tygodnia. Nie miałam żadnych objawów, nawet nie podejrzewałam, że jestem w ciąży, dopiero huśtawka nastrojów, duża nerwowość sprawiła, że moja mama kupiła mi test ciążowy. Szczerze mówiąc byłam pewna, że wynik będzie negatywny ale już po kilku sekundach na teście pojawiły się dwie mocne kreski, które nie zniknęły. Żadnych wymiotów, zachcianek, częstych wizyt w toalecie. Poszłam na usg i na monitorze ukazał się taki mały szkrabek, który sobie pływał jak żabka, serduszko mu pikało i był całkowicie zdrowy :) Łzy napłynęły mi do oczu i poczułam taką ciepłą strużkę miłości, która płynęła przez całe ciało i trafiła do serca. Pokochałam tego malucha od razu :) Potem już nie było tak kolorowo, rozstępy, które sie pojawiły już w 4 miesiącu, kopniaczki w żołądek, skracająca się szyjka...





Ciąża druga:
Od poczęcia wiedziałam, że jestem w ciąży, że rozwija się we mnie nowe życie. Częste wizyty w toalecie, charakterystyczny dla tego etapu ciąży śluz, bolące brodawki, pozytywny test po ośmiu dniach od stosunku i dziwna ochota na śliwki. Po kilku dniach wykonałam drugi test, który tylko potwierdził ciążę i wreszcie usg, na które poszłam prywatnie i które wykazało ślicznego małego bąbelka. Ciągłe mdłości, wymioty, złe samopoczucie, ospałość, czasem tak mi źle, że nie mam siły wstać z łóżka do toalety i przespałabym tak cały dzień ale mam jeszcze Daniela i mnóstwo obowiązków i chcąc nie chcąc zmuszam swój organizm do ruchu, co kończy się różnie, zaczynając od zawrotów głowy i miękkich kolanach, skończywszy na wizycie w toalecie bo ściska mnie w żołądku. Teraz czekam na kolejne usg genetyczne i na brzuszek i pierwsze kopniaczki :) 



apropos brzuszka, w pierwszej ciąży jak pisałam, dość szybko mi wyskoczył i w związku z tym pojawiły się rozstępy, zdaję sobie sprawę, że nie tylko ja mam problem z rozstępami, a wiele mam, nie wyglądają one estetycznie, dlatego mam dla Was konkurs :) 


Do wygrania będzie krem na istniejące rozstępy PHARMACERIS
Co trzeba zrobić aby wygrać? 
Wystarczy udostępnić post konkursowy, zaprosić znajomych do zabawy oznaczając ich w komentarzu i czekać na wyniki :) 
Konkurs trwa od 31.08.2014 do dnia 14.09.2014 
Wyniki pojawią się na facebookowej tablicy naszego bloga :)
Miłej zabawy!


Czytaj dalej...

środa, 20 sierpnia 2014

Duże vs małe

Jak już wiecie, jestem w ciąży.
Początek tej pięknej drogi mnie nie oszczędza. Zmagam się z choróbskiem, gruźliczym kaszlem, na który nic kompletnie nie działa, ogólnym osłabieniem organizmu, mdłościami i wymiotami.
Mam jakieś niewyjaśnione i dziwne zachcianki i milion humorów na minutę.
Ciąża ta jest zupełnie inna od Danielowej. Z Danielem miałam zero mdłości, zachcianki pojawiły się w połowie mniej więcej, a przede wszystkim posiadałam energię i chęć do życia. Teraz najchętniej przespałabym cały dzień ale niestety muszę zajmować się synem i pracą.

W pierwszej ciąży miłość do syna spłynęła na mnie od razu, w tej jest inaczej. Oczywiście kocham tego małego bąbla i będzie moim drugim oczkiem w głowie ale ta miłość jest inna, nie jest taka świeża i nieznana jak w przypadku pierwszego dziecka, jest taka oczywista, naturalna.
Martwię się, że nie pokocham nigdy drugiego malucha tak jak Daniela. Daniel to taki syneczek mamusi, gdybym mogła to bym go rozpieszczała do granic możliwości.

I martwię się też o to jak zareaguje Daniel. Mam w rodzinie przypadek takiej zazdrości, że starsza siostra młodszą potrafi podduszać, rzucać zabawkami, ciągać za włosy i wyć gdy tylko mała zaśnie-masakra!
Daniel lubi dzieci, na widok dzidzi na usg wpada w ekscytację ale co innego zdjęcia czy obca osoba, a co innego namacalny ktoś, komu mamusia musi poświęcić trochę więcej uwagi. Mam nadzieję, że pójdzie gładko, Daniel jest w miarę samodzielny, woli się bawić sam niż ze mną, a mnie potrzebuje tylko do zrobienia kaszy, umycia się czy zmiany pieluchy, a no i do usypiania, uwielbia wtulić się w moje miękkie ciałko, przyssać się do butelki i zasnąć.. Po porodzie będzie musiał się odzwyczaić, będzie miał swoje dorosłe łóżeczko, a jego miejsce zajmie jego młodsza siostra lub młodszy braciszek..

I najgorsze jest to, że nikt mi nie doradzi i nie powie nic co by mogło mnie pocieszyć bo każdy jest inny. Jedna mama od razu kocha swoje dzieci, druga stopniowo je pokochuje, jedne dziecko kocha swojego braciszka, drugie będzie chciało żeby zniknął.

Czeka nas jeszcze tyle pracy, tyle niewiadomych, a czasu tak mało.. zostało tylko 7 miesięcy by się przeprowadzić, urządzić mieszkanko, kupić wyprawkę i zaadaptować w nowym otoczeniu. Trochę mnie to przeraża, znów mam w życiu chaos.. Ale ja lubię to, po co mieć stabilne i poukładane życie? :D








Czytaj dalej...

środa, 16 lipca 2014

Kiedy szczęście puka do Twych drzwi

Wierzycie w przeznaczenie? Ja nie wierzyłam. Teraz wierzę. 
No bo powiedzcie mi czy los przypadkowo łączy po raz drugi dwie osoby, moim zdaniem nie.

Byliśmy młodzi, ja byłam młoda, to nie był nasz czas.. Minęło kilka lat i chyba nastał. Piszę chyba bo wciąż się siebie uczymy, poznajemy. I mimo, że akceptujemy siebie nawzajem i jesteśmy świadomi swoich wad staramy się to zmienić, bo zawsze może być lepiej, prawda?

Podobno nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki ale moim zdaniem to tylko głupie plotki bo ludzie się zmieniają, zwłaszcza po tylu latach. Dzisiaj nie myślimy o niebieskich migdałach, o zabawach i imprezach, ważna jest dla nas przyszłość, racjonalne podejście do życia.

Znalazłam swoją miłość, stała tuż za rogiem, czekała, nie byłam gotowa ale ona się nie poddawała, czy słońce czy deszcz, stała, zmoknięta, zmarznięta, ale stała i czekała, a kiedy moje serce się otworzyło, wypełniła je, wypełniła je radością.. 

I wiecie co jest piękne? Widok Daniela, który z takim światełkiem w oku cieszy się z każdej zabawy z Nim. To jest moje szczęście. Szczęście, którego nikt mi nie zabierze. Nie ma wspanialszego widoku niż mężczyzna bawiący się z dzieckiem. Nie ma, zwłaszcza dla samotnej mamy, którą byłam przez niespełna 2 lata życia mojego dziecka. 

Jestem szczęśliwa, dziękuję Ci. 




Czytaj dalej...

piątek, 27 czerwca 2014

Odpieluchowanie cz. I

Temat przerabiany przez każdą mamę prędzej czy później. U nas teoretycznie późno, wszakże młode moje ma skończone 2 lata, ale uważam że w nauce nic tak nie zachęca jak brak przymusu, w zeszłym roku Miko nie był gotowy na nocnik, czasem siknął i to tyle z jego strony, a to i tak jak go przysadziłam. W tym roku już ostatni gwizdek, przynajmniej moim zdaniem, we wrześniu panicz wybiera się do przedszkola, bez pieluch.

Naukę nocnikowania moim zdaniem najlepiej zacząć latem. Czemu?  Nic prostszego. Maluch posiusia się latem w spodnie, nic się nie stanie.  Przecież jest jest ciepło.  Poza tym temperatura sprzyja praniu, którego będzie znacznie więcej w tym okresie. Wiem co mówię.  Na początku Mikołaj był przebierany ok 6-7razy ma dzień.  Ale z każdym kolejnym dniem jest lepiej.

Co jest absolutniepotrzebym przedmiotem do pożegnania się z pieluszka wie każdy.  Nocnik. My mamy najzwyklejszy na świecie zielony bez bajerów,  melodii i czort wie czego jeszcze. Ludzie, do tego robi się kupę a nie zabawia w księżniczki.  Zakładam się o połowę własnej ręki że i tak ciągle narzekacie na nadmiar ukochanych zabawek zapalają każdą wolną przestrzeń.

Poza tym, dobrym rozwiązaniem jest nakładka na sedes, nie wszystkie dzieci chcą robić do nocnika, zapobiegawczo wiec kupiłam i jedno i drugie.

Naukę zaczęliśmy równy tydzień temu, zostało mi 6 pampersy, i pomyślałam że to najwyższa pora żeby się na dobre z pampersem rozstać.  Pierwszego dnia... 3 razy prałat dywan i 2 razy łóżko. , w nocnik wcelowalismy kolejne dwa a reszta poszła na trawkę. Mieliśmy sześć kompletów ubrań do prania, a o kupie nie chce nawet wspominać.  Ale już na 3 dzień zaczęły się zmiany, Mikołaj zaczął wołać ze chce siku i bez protestów siadał na nocnik lub nakładkę, zależy gdzie byliśmy,  czwartego i piątego dnia mówił ze chcę  kupkę, różnie z nią było, ale mówił.  Jedyny dylemat jaki mam na ta chwile, to brak pomysłu jakby zucha nauczyć że w nocy tez siusiamy na nocnik. Narazie idziemy jak burza. Mam nadzieje ze tak już zostanie.



Czytaj dalej...

About Me

Designed By Seo Blogger Templates