środa, 16 lipca 2014

Kiedy szczęście puka do Twych drzwi

Wierzycie w przeznaczenie? Ja nie wierzyłam. Teraz wierzę. 
No bo powiedzcie mi czy los przypadkowo łączy po raz drugi dwie osoby, moim zdaniem nie.

Byliśmy młodzi, ja byłam młoda, to nie był nasz czas.. Minęło kilka lat i chyba nastał. Piszę chyba bo wciąż się siebie uczymy, poznajemy. I mimo, że akceptujemy siebie nawzajem i jesteśmy świadomi swoich wad staramy się to zmienić, bo zawsze może być lepiej, prawda?

Podobno nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki ale moim zdaniem to tylko głupie plotki bo ludzie się zmieniają, zwłaszcza po tylu latach. Dzisiaj nie myślimy o niebieskich migdałach, o zabawach i imprezach, ważna jest dla nas przyszłość, racjonalne podejście do życia.

Znalazłam swoją miłość, stała tuż za rogiem, czekała, nie byłam gotowa ale ona się nie poddawała, czy słońce czy deszcz, stała, zmoknięta, zmarznięta, ale stała i czekała, a kiedy moje serce się otworzyło, wypełniła je, wypełniła je radością.. 

I wiecie co jest piękne? Widok Daniela, który z takim światełkiem w oku cieszy się z każdej zabawy z Nim. To jest moje szczęście. Szczęście, którego nikt mi nie zabierze. Nie ma wspanialszego widoku niż mężczyzna bawiący się z dzieckiem. Nie ma, zwłaszcza dla samotnej mamy, którą byłam przez niespełna 2 lata życia mojego dziecka. 

Jestem szczęśliwa, dziękuję Ci. 




Czytaj dalej...

piątek, 27 czerwca 2014

Odpieluchowanie cz. I

Temat przerabiany przez każdą mamę prędzej czy później. U nas teoretycznie późno, wszakże młode moje ma skończone 2 lata, ale uważam że w nauce nic tak nie zachęca jak brak przymusu, w zeszłym roku Miko nie był gotowy na nocnik, czasem siknął i to tyle z jego strony, a to i tak jak go przysadziłam. W tym roku już ostatni gwizdek, przynajmniej moim zdaniem, we wrześniu panicz wybiera się do przedszkola, bez pieluch.

Naukę nocnikowania moim zdaniem najlepiej zacząć latem. Czemu?  Nic prostszego. Maluch posiusia się latem w spodnie, nic się nie stanie.  Przecież jest jest ciepło.  Poza tym temperatura sprzyja praniu, którego będzie znacznie więcej w tym okresie. Wiem co mówię.  Na początku Mikołaj był przebierany ok 6-7razy ma dzień.  Ale z każdym kolejnym dniem jest lepiej.

Co jest absolutniepotrzebym przedmiotem do pożegnania się z pieluszka wie każdy.  Nocnik. My mamy najzwyklejszy na świecie zielony bez bajerów,  melodii i czort wie czego jeszcze. Ludzie, do tego robi się kupę a nie zabawia w księżniczki.  Zakładam się o połowę własnej ręki że i tak ciągle narzekacie na nadmiar ukochanych zabawek zapalają każdą wolną przestrzeń.

Poza tym, dobrym rozwiązaniem jest nakładka na sedes, nie wszystkie dzieci chcą robić do nocnika, zapobiegawczo wiec kupiłam i jedno i drugie.

Naukę zaczęliśmy równy tydzień temu, zostało mi 6 pampersy, i pomyślałam że to najwyższa pora żeby się na dobre z pampersem rozstać.  Pierwszego dnia... 3 razy prałat dywan i 2 razy łóżko. , w nocnik wcelowalismy kolejne dwa a reszta poszła na trawkę. Mieliśmy sześć kompletów ubrań do prania, a o kupie nie chce nawet wspominać.  Ale już na 3 dzień zaczęły się zmiany, Mikołaj zaczął wołać ze chce siku i bez protestów siadał na nocnik lub nakładkę, zależy gdzie byliśmy,  czwartego i piątego dnia mówił ze chcę  kupkę, różnie z nią było, ale mówił.  Jedyny dylemat jaki mam na ta chwile, to brak pomysłu jakby zucha nauczyć że w nocy tez siusiamy na nocnik. Narazie idziemy jak burza. Mam nadzieje ze tak już zostanie.



Czytaj dalej...

czwartek, 26 czerwca 2014

Mamusiu, ja sam! część druga



Pod ostatnim postem zostałam poproszona o nagranie Daniela i jego samodzielnego jedzenia. 
Pierwszy post o podjętych próbach napisałam w Lutym, minęły zatem 4 miesiące.
Czy nastąpił progres? Na pewno. Co prawda dalej dużo jedzenia trafia do buzi za pomocą rąk, ale ze sztućcami sobie radzi nieźle. Stół po posiłku zazwyczaj jest czysty lub w miarę czysty, bardzo rzadko sprzątam podłogę, a wcześniej zdarzało się to za każdym razem gdy coś jadł. Również ubranie czy włosy nie zawierają resztek jedzenia, celniej trafia w buzię, sprawniej nabiera coś na widelec/łyżkę czy chwyta w rączki. Co prawda do ideału mu brakuje, ale nie od razu Kraków zbudowano. Ja i tak jestem z niego dumna, a on sam cieszy się niezmiernie jak zje wszystko i nie musi słuchać marudzenia mamy, że znów musi się schylać, zmywać, wycierać i jeszcze zmuszać go do kąpieli( teraz starcza tylko mycie rączek i buzi :D )

Ogólnie bardzo polecam jak najwcześniejsze dawanie maluchowi talerza i szansy na samodzielne jedzenie. Wiadomo, że na początku więcej żywności znajdzie się wszędzie tylko nie w buzi, ale trening czyni mistrza. Zapewniam Was, że Wy też tak jedliście-żyjecie, w restauracjach się posiłkujecie i nie robicie wstydu więc i maluchowi dajcie czas. Niech Was nie zrażą sterty prania, wielka jagodowa plama na czystych, nowiuśkich spodniach czy świeżo umyta i wypastowana podłoga z pięknymi mazajami serka homogenizowanego, na wszystko trzeba czasu, a duma, która będzie Was rozpierała z każdego najmniejszego kęsa Waszego dziecka, sprawi, że z czystą przyjemnością będziecie ciągnąć ze sklepu kolejny wór Vanisha i innych odplamiaczy wraz z dodatkowymi detergentami do mycia stołu, szafek, podłogi, do prania firanek, mycia okien, a także włosów malucha, jego słodkiego ciałka czy też krzesełka do karmienia. 

Tutaj znajdziecie poprzedni post(<-KLIK) wraz z filmikiem, zachęcam do obejrzenia go zanim włączycie ten, załączony poniżej :) Polecam Wam powiększenie okna i zmianę jakości na 4K-lepszy obraz i dźwięk ( możecie wtedy obejrzeć moje wysłużone i poprzepalane rękawice kuchenne, brak jednej płytki czy stojący już kilka miesięcy wolnowar, którego nigdy nie mam czasu użyć :D )






 



Dajcie znać czy widzicie różnicę :) 
Pozdrawiamy!
M i D


Czytaj dalej...

sobota, 14 czerwca 2014

Gdy dziecko zaczyna mówić

Najpierw są narodziny, potem pierwszy płacz, pierwsza kupka, pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwszy siad, pierwsze raczkowanie, pierwsze kroki, pierwsze słowa..

No właśnie-słowa..

Każdy rodzic zachowuje się jak szaleniec gdy usłyszy pierwsze świadome słowo swojego dziecka, radość, euforia, nawet krzyki-no nie znam nikogo, kto by przeszedł obojętnie gdyby usłyszał z ust swojego dziecka takie piękne małe słówko...
Potem stoimy jak "zwariowani wariaci" z telefonem w ręce i staramy się nagrać wszystko to, co chce nam przekazać nasza pociecha.
Prześcigamy się z bliskimi osobami w nauce nowych słówek:
"powiedz mama" "nie nie, powiedz tata" babcia, ciocia, wujek, dziadzio, piesek, ogonek..

I co robi dziecko? A no na złość :D

Gdy dziecko zaczyna mówić staramy się wtedy kontrolować słownictwo, wyrażać się poprawnie, bez zdrobnień i zmiękczeń, stajemy się polonistami..
Oczywiście idealni nie jesteśmy więc zdarzają nam się pomyłki, wypsnie nam się jakaś cholera czy inny głupek czy słowo na "ka"...

A, że dziecko złośliwe to nie podłapie nowego piesia czy innej krówki tylko ni stąd ni zowąd, z dumą, pełną oddechem piersią, piękną poprawną polszczyzną powtórzy po Was te "kuwa" "ojeja" "upek"
W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej..
Dlatego niewygodne słówka powinniśmy zachować na czas gdy dziecka nie ma w obrębie kilometra, jego wykształcone i jeszcze nie zużyte miejskim gwarem uszy chłoną takie słowa jak gąbka.
Jeśli nie chcemy spotkać się z linczem otoczenia musi nam to wejść w nawyk, a i o sam lincz też przecież nie chodzi-kto chce by jego dziecko bawiąc się w piaskownicy powiedziało do rówieśnika "ojeja, daj to kuwa upku", no nikt nie chce.. 3 słowa, wypowiedziane podczas rozmowy dorosłego z dorosłym, nie do końca świadomie i tyle problemów..

Daniel właśnie zaczyna przygodę z mówieniem, składa pojedyncze zdania, poszerza zasób słownictwa . Jego ulubionym jest "auto", potrafi przebudzić się w nocy i wykrzyczeć "auto' po czym zasnąć :D Najlepiej mu idzie nauka trudnych (moim zdaniem) wyrazów-pociąg, autobus, samolot i wiele innych.. Więcej problemów sprawia mu mucha (MUNA) niż czołg czy nawet chrząszcz.

Rozpływam się gdy słyszę "Mama, oć", taki słodki maleńki głosik przy jego budowie ciała brzmi dość zabawnie, ale jaka to duma, miód na matczyne serce... :))


Czytaj dalej...

About Me

Designed By Seo Blogger Templates